Czy mieliście już kiedyś tak, że czuliście się totalnie zlani przez otoczenie?
To co teraz się dzieje jest albo wynikiem przedawkowania mojej osoby, zmęczenia otoczenia lub po prostu wynikiem mojej wewnętrznej, małej, aczkolwiek widocznej zmiany.
Niektórzy po prostu wolą pobyć sami we dwójkę, bez osób trzecich, wolą zaszyć się daleko od świata, spędzić czas w "ich własny" sposób. Nie wiem czemu, ale ja coraz bardziej uciekam od tej opcji. Dla mnie liczą się teraz spotkania w większych gronach z różnymi, oryginalnymi osobami, pomimo iż przyjmuję teraz zazwyczaj rolę biernego słuchacza, odpowiada mi to. Nie lubię być w centrum uwagi. To jest na swój sposób też męczące, choć dla niektórych jest to jak nałóg.
Nawet gdy miałabym ochotę spędzić wieczór tylko we 2, to i tak proponuję wyjście reszcie świata, dlaczemu? Sama nie wiem, ja po prostu już tak mam. Każdy wydaje mi się oryginalny i warty uwagi, dlatego też warto pomęczyć takie osoby.
Wtedy tylko one szybciej się mną nudzą.
2 komentarze:
Hah, skomentowałbym to fajnie, ale nie, bo się obrazisz:P.
Cóż, ja wole pobyć sam z wyjątkową osobą (vide Ty), niż męczyć się z grupą; IMO nie są ciekawi, chyba że to tylko u mnie.
Nie no komentuj jak chcesz, spoko aż tak szybko Ciebie nie odwiedzę z siekierą w ręku^^
Prześlij komentarz